Przez prawie 300 lat Europa była ogarnięta polowaniem na czarownice. Histeria ta wymknęła się spod kontroli i doprowadzić do śmierci tysięcy niewinnych kobiet i mężczyzn.
U podłoża tej histerii leżało przekonanie, iż pewne osoby są członkami diabelskiej sekty czarowników i czarownic, którzy oddają cześć diabłu podczas wielkich zgromadzeń zwanych sabatami.
Dziś dość trudno jest uwierzyć, że społeczeństwo wierzyło w to iż czarownice zawierały pakt z diabłem. W tamtych czasach było jednak to inaczej postrzegane. Sądzono, że czarownice i czarownicy, w magiczny sposób unosili się w powietrze i latali na sabat na miotłach, łopatach czy grzbietach domowych zwierząt.
Po przybyciu na miejsce czciciele diabła mieli składać pocałunek na jego zadzie oraz odbywać czarną mszę, która była parodią chrześcijańskiej mszy. Potem uczestniczono w diabelskiej uczcie, na której pożerali między innymi małe dzieci, a także kopulowali z samym diabłem. Po sabacie odlatywali do swoich domów, by uzyskaną magiczną moc wykorzystywać do czarnej magii i wyrządzania krzywdy innym. Czarownice w tych czasach nie uchodziły tylko za wcielenie zła, lecz także za służki i wysłanniczki diabła.
Cały ten zamęt rozpoczął się około 1450 roku i trwało co najmniej aż do 1750 roku. Przeprowadzono mniej więcej 100 tysięcy procesów o czary, w wyniku których stracono od 40 do 50 tysięcy osób. Istnieją jednak różne źródła, w których mowa jest o 200 tysiącach zamordowanych w całej Europie, Europie tym bez procesów sądowych.
Największym ośrodkiem prześladowań był obszar położony w dolinie renu rozciągający się na południe aż do Szwajcarii oraz terytoria na zachodzie.
Oskarżenia koncentrowały się przede wszystkim na kwestii uczestnictwa w diabelskim sabacie. Zbieżne opisy sabatu przetaczane przez wiele osób, utwierdziły niemalże całe społeczeństwo w przekonaniu, iż jest to prawda.
Tymczasem w rzeczywistości wyglądało to inaczej. Idea sabatu rozprzestrzeniła się w Europie głównie za sprawą wymierzonych w czarownice pism propagandowych. Przerażające, drastyczne opisy sabatów czarownic działały bardzo mocno na wyobraźnię ludzi. Doprowadziło to do polowań na czarownice.
Mit o Diable
Mit o diabolicznym sabacie nie wywodził się z kultury ludowej, pogańskiej. W średniowiecznej wyobraźni czarownica była zwykle samotna, niekoniecznie mająca związki z diabłem. Czarownica była to dawną zielarka, dawna postać duchowa, przed pojawieniem się kleru na ziemiach europejskich.
Ludzie zawsze obawiali się tajnych stowarzyszeń, dlatego wymysł sabatu i spotkań czarownic z diabłem, by dobrym pomysłem, by wyplenić niewiernych.
Większość pierwszych oskarżeń związanych z domniemanym kultem diabła była raczej wynikiem gry politycznej, niż silnie zakorzenionej wiary w to, że wiedźmy biorą udział w diabelskich sabatach.
Popularnym przekonaniem było, iż czarownice i czarownicy przywołują i wykorzystują na swoje usługi demony. Tymczasem Kościół uważał, że każdy demon jest diabłem.
Kościół stał za powołaniem inkwizycji i tępienia czarownic. W 1320 roku papież Jan Xxii polecił inkwizycji podjecie kroków przeciwko osobom praktykującym rytualną magię. Lęk przed tego rodzaju praktykami bywał już dużo wcześniej wykorzystywany jako narzędzie do niszczenia politycznych wrogów. Kto się sprzeciwiał władzy ,ten był najprościej oskarżony o konszachty z Diabłem.
Pierwsze polowanie
Szwajcarski kanton Valais stał się w 1428 roku, sceną pierwszego większego polowania na czarownice, a następnie masowego procesu, w którym około 200 osób zostało zabitych za konszachty z Diabłem.
Nagłe prześladowania i wyroki były spowodowane zmianami w procedurze sądowniczej, jaka nastąpiła na poziomie lokalnym. Świeccy sędziowie, urzędnicy mający władzę sędziowską oraz biskupi zaczęli stosować inkwizytorską metodę wydobywania zeznań od oskarżonych- a były nimi tortury.
Kiedy ktoś został oskarżony o czary, by się przyznał stosowano tortury. Wiele osób przyznawało się pod wpływem bólu, cierpienia i zastraszenia. Często też wydawano innych by siebie ocalić.
Miotła czarownicy
Latająca nocna wiedźma, jest pradawnym wierzeniem, które przetrwało aż do czasów współczesnych. W Włoszech i Niemczech wierzono, że striges- kobiety, które nocą opuszczały swoje ciała i jako duchy poruszały się po świecie- zabijały ludzi i połykały ich serca, oraz porywały małe dzieci.
Kraje wolne od prześladowań
Czarownice i czarownicy nie byli prześladowani na terenie całej Europy. Inkwizycja odrzucała wiarę w sabat oraz nocne wiedźmy, a także stosowanie tortur jako środka wymuszania zeznań. W Hiszpanii, Portugalii oraz w większej części Włoch lokalnych wierzeń związanych z magią i czarownicami z reguły nie kojarzono z kultem diabła.
Podręcznik dla łowców czarownic
Jednym z najwcześniejszych dzieł na temat czarownic był opublikowany w 1437 roku traktat niemieckiego mnicha, dominikanina Johannesa Lidera.
Autor uważał czarownice i czarowników za heretyków. Jako pierwszy ukazywał ich jako członków zorganizowanej wspólnoty. Nie wierzył on jednak, że jest to do końca prawda. Jego następcy byli jednak mniej sceptyczni.
Jedno najbardziej osławionych dzieł poświęconych czarownicom i czarownictwu zostało napisane w 1456 roku przez dwóch dominikańskich inkwizytorów, Heinricha Kamera i Jacoba Sprintera. „Młot na czarownice” był oskarżeniem skierowanym przeciwko czarownicom, które są śmiertelnie niebezpieczne dla społeczeństwa.
Mieli oni obsesję na punkcie czarownic i zagrożenia, jakie one stanowią. Byli przekonani, że większość akuszerek w Europie to czarownice, które zamiast pomagać rodzącym, zabijają noworodki oraz ich matki.
Według nich nieomal wszystkie kobiety były czarownicami, a przynajmniej większość z nich była przeważnie narażona na uwiedzenie przez diabła.
Ortodoksyjna nauka chrześcijańska głosiła, że diabeł nie ma żadnej władzy mamienia go i oszukiwania, dlatego nie może on nikogo skrzywdzić wbrew woli Boga. Jednak koncepcja, według której diabeł miał pełnie władzy nad czarownicami oraz udzielał im zdolności i mocy szkodzenia innym, była dualistyczną herezją. Bóg i Diabeł byli obdarzeni taką samą mocą sprawdza i władzą. Jednak by uniknąć tego autorzy książki, podkreślili, iż diabeł nakłaniał czarownice do postępowania zgodnie ze swoją wolą, i że wszystko to odbywało się za przyzwoleniem Boga.
Księga ta jest przykładem demonizowania magii ludowej przez przedstawicieli klas wykształconych, głównie duchownych, protestanckich jak i katolickich.
Obrona czarownic
W Anglii, Reginald Scot, napisał książkę w 1584 roku pt „ Ujawnienie istoty czarownictwa”. Dokonał on podziału czarownic na cztery kategorie. Do pierwszej zaliczył, kobiety które zostały oskarżone przez innych z zawiści lub niewiedzy. Druga kategoria kobiet to niezrównoważone i chore psychicznie- to właśnie one opowiadały o swoich przeżyciach związanych z sabatami i spotkaniami z diabłem. Do trzeciej kategorii należały wieśniaczki, które pragnęły szkodzić sąsiadom oraz ich zwierzętom przy użyciu trucizny.
Do ostatniej kategorii czarownic należeli czarodzieje i kuglarze, którzy przekonywali prosty lud do wiary w to, ze są w posiadaniu magicznych mocy umożliwiających im uzdrawianie, odnajdywanie zagubionych przedmiotów, a także przewidywanie przyszłości.
Powrót do normalności
Począwszy od połowy XVII wieku władze zaczęły stopniowo poskramiać łowców czarownic. W 1672 roku rada miejsca Altdorfu w Szwabii zakazała wszelkich procesów o czary. Po pewny czasie doszło do tego, iż ludzie którzy oskarżali innych o czary narażali się sami na wielkie niebezpieczeństwo kary, i więzienia.
Pod koniec XVII wieku sądownictwo wróciło do praktyk średniowiecznych, gdzie magię uważano za wykroczenie przeciwko wierze chrześcijańskiej, nie zaś śmiertelne zagrożenie dla ładu społecznego.



.jpg)
.png)


